Wiersze Roberta Wiktorowicza

Gody kanejskie

Na szar‘ plamę miasta w pyle
wpełza barwny korowód aut
Ciszę stężaj‘ niemym upale
skoczny rytm rozdziera

Dzi¶ w Kanie Galilejskiej wesele

Więc ¶piew więc taniec
tłum go¶ci spl‘tany przy stołach
potem spływaj‘cy i ¶miechem
Drużba szczodrze częstuje wódk‘
Młodzi płon‘ my¶l‘
o miodowym miesi‘cu na Hawajach
Syn Józefa z cudown‘ zręczno¶ci‘
wodę przemienia w wino

I nie liczy się nic dopóki
łyżki mkn‘ na spotkanie łakomych ust
noże i widelce w walce o pierwszeństwo
zawarto¶ć kieliszków
wieczno¶ci‘ tętni w skroniach

Jutra nie ma
gdy w prochu nieodkupionego ¶wiata
weselne trwaj‘ gody

Kometa

W pędzie
Z rozwianym włosem
Szalona Miss Galaktyki
uwodzi planety
Zachwyt

Gdzie narodzona
Dlaczego tak w czerń
przed siebie
Nikt nie wie
Samotno¶ć
poprzez gwiazdy i czas
Zaduma

A Ona w wieczno¶ć
po elipsie
By odej¶ć
By wrócić
za lat tysi‘c
więc nigdy
Nagły strach

Dwa ¶wiaty

Na zewn‘trz wszystko jest w porz‘dku
Poranny niesmak w ustach
¶niadanie obiad kolacja
w niedziele senne rozmowy z Bogiem
i godziny do siebie
tak bezpiecznie podobne

Lecz w ¶rodku wieczny zgiełk
Niecierpliwe my¶li kopuluj‘
zsyłaj‘c bezsenno¶ć powiekom
Dziesi‘tki pytań poż‘da
nagiej prawdy

Z pozoru wszystko jest w porz‘dku

Tylko czasem wiersz
jak orgiastyczny okrzyk

Tabula rasa

Justynie

Narodziny były bólem
i krzykiem rozpędzonego poci‘gu
Z łona bezpiecznej niepamięci
powstała¶ nowym ciałem
Teraz próbujesz je zrozumieć

Od nowa
dotykasz patrzysz słuchasz
choć ówisz
że to trudne
a Ciebie nie stać na bohaterstwo

Nie musisz jednak
wyruszać do piekieł
po głowę Cerbera
Wyrzucona kapry¶n‘ ręk‘ Losu
na biał‘ kartę życia
Tym razem na własnych warunkach

Modlitwa

Odezwij się
Niech zadrży przed ołtarzem
w ¶więto¶ci zastygłe powietrze
Nie pragnę dotykać przebitego boku
wkładać palców w ¶lady gwoĽdzi
Wystarczy mi tylko usłyszeć
a powiem
- Pan mój i Bóg mój -

Bo widzisz
nie radzę sobie z absolutem
Słysz‘c - wieczno¶ć -
pragnę znać pocz‘tek i kres
Mówi‘c - nieskończono¶ć -
w kilku głoskach zamykam Wszech¶wiat

I wci‘ż błogosławię ciepło kobiecych dłoni
ożywczy zapach mięty
na języku aksamit czekolady

Ciemnowłosej

Księżyc jak rzeka
Nie mam imienia
Gdzie¶ w serca krypcie
saksofon łka
Pod powiekami
żółta sukienka
Pyłem marzenia
Księżyc jak łza



| Informacje o FON | Szukaj w sieci | K‘cik poezji | Galeria | Pomoc dla niepełnosprawnych powodzian | Sport | Loteria Niepełnosprawnych „Klaudiusz” | Zamów losy Loterii Niepełnosprawnych „Klaudiusz” | Prawa osób niepełnosprawnych | „Co w trawie piszczy?” |
Copyright (c) 1998 — FON — Wszystkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.